Conor Hazard
fot. www.celticfc.net

To było niesamowite 10 dni dla Conora Hazarda. Bohater rzutów karnych w finałowym meczu Pucharu Szkocji z Hearts, zadebiutował w pierwszej drużynie Celticu 10 grudnia podczas meczu Ligi Europy z Lille.

Jego występ w wygranym 3:2 meczu z Francuzami wystarczył, aby utrzymać pozycję w bramce Celticu także w ligowym meczu z Kilmarnock w zeszły weekend (2:0). W niedzielę Hazard znalazł się między słupkami w finale Pucharu Szkocji przeciwko Hearts. Po dramatycznych i ekscytujących 120 minutach, które zakończyły się wynikiem 3:3, 22-latek trafił na pierwsze strony gazet, broniąc dwa rzuty karne, zanim Kris Ajer zdobył zwycięską bramkę.

– Za mną szalone półtora tygodnia. Trzy tygodnie temu nie byłbym w stanie sobie tego wyobrazić, więc po prostu staram się to sobie poukładać i brać każdy dzień taki jakim jest – powiedział po meczu Hazard.

– W trakcie meczu straciliśmy bramki których mogliśmy uniknąć, ale finalnie jesteśmy zachwyceni wynikiem i faktem, że zdobyliśmy puchar. Nie czuję się bohaterem. Po prostu starałem się zatrzymać każdy rzut karny, więc jestem zachwycony.

– To był dla mnie szalony dzień, ale cieszę się, że się udało. Nie chcesz wiedzieć, co przeszło mi przez głowę (po trzecim golu). Byłem zły, ale chodziło o to, aby jak najszybciej odzyskać spokój, co, dzięki Bogu, zrobiłem.

W następnym meczu Celtic FC zmierzy się w środę z Ross County. Hazard byłby zachwycony utrzymaniem swojego miejsca w pierwszej jedenastce, ale nie bierze niczego za pewnik.

– To zależy od trenera. Będę po prostu codziennie trenować i ciężko pracować. Zobaczmy co się stanie.

Źródło: www.celticfc.net