Losowanie Premier Sports Cup: Czy to idealny moment na Old Firm Derby?

Wyciągnięcie z kuli pary Rangers z Celtic w ćwierćfinale Premier Sports Cup na weekend 12-13 września przypomina nagłe zderzenie z rzeczywistością zaraz po tym, gdy człowiek zdołał wreszcie rozgrzać się zimną herbatą na trybunach po deszczowym popołudniu. Pucharowe losowanie potrafi bezlitośnie skrócić czas na świętowanie wygranej. Po zamieszkach wokół zeszłorocznego starcia w Pucharze Szkocji oraz mocno szarpanym początku sezonu po obu stronach głośnej barykady, los znów wrzucił gigantów z Glasgow na jeden tor. Martin O’Neill i jego zespół przyjadą na Ibrox podbudowani sobotnim, bezdyskusyjnym 4:0 wywalczonym na Tannadice przeciwko Dundee United. Doświadczony szkoleniowiec nie ukrywał w pomeczowej rozmowie, że obok momentów naprawdę świetnej gry przydarzały się jego piłkarzom chwile sporego niechlujstwa na boisku.

Celtic - Reo Hatate 1
IOIO IMAGES / Shutterstock

Starcie na Ibrox i trenerska odwilż McInnesa

Pierwsze zwycięstwo Dereka McInnesa na ławce Rangers przyszło w niedzielę dopiero przy piątej próbie, ale wygrana 5:1 nad obrońcami trofeum ze St Mirren miała w sobie sporo z pucharowej szarpaniny. Zaczęło się od absurdalnego gola Ryana Naderiego i cudownej siatki Vanji Dragojevicia z dwudziestu pięciu metrów, zanim niepotrzebny błąd w środku pola pozwolił Chrisowi Mochrie odpalić niesamowity pocisk tuż spoza pola karnego. Mecz szybko nabrał dzikiego tempa. Dopiero wejście z ławki w przerwie Finlaya Curtisa oraz wypożyczonego z AEK Ateny Jamesa Penrice’a – który wyłożył piłkę Djeidi Gassamie, a dwa momenty później sam wpakował ją z bliska do bramki – uspokoiło roztrzęsione trybuny. Menedżer gości Craig McLeish musiał przełknąć gorzką pigułkę, przyznając po meczu, że same dobre momenty to stanowczo za mało na Ibrox. Bramkarz Ivor Pandur obronił nawet powtórzony rzut karny Killiana Phillipsa, podyktowany po faulowaniu Eseosy Sule i uderzony za pierwszym razem zanim sędzia John Beaton w ogóle użył gwizdka, a wynik ustalił wprowadzony Ross McCausland – zaliczający pierwszy występ od kwietnia 2025 roku – dobitką po strzale Lawrence’a Shanklanda w słupek.

Działacze przełożyli ligowe starcie ze St Mirren, żeby spokojnie przygotować się do pucharowego dwumeczu w Lidze Konferencji z czeskim Jablonecem.

Defensywne grzechy i optymizm McCoista

Gdy spojrzymy na postawę środkowego obrońcy Emmanuela Fernandeza – który prowokował faule, szczęśliwie uniknął drugiej żółtej kartki i zdaniem Ally’ego McCoista ma w sobie wciąż drobny błąd do natychmiastowego wyeliminowania – obawy o defensywę gospodarzy stają się uzasadnione. Dla każdego, kto analizuje zakłady bukmacherskie pod kątem wrześniowej bitwy o Ibrox, ta niepewność w tyłach, strzał Luke’a Thomasa w słupek czy groźne szanse Sule stanowią wyraźny sygnał ostrzegawczy. Legenda klubu McCoist na antenie talkSPORT podszedł do sprawy z chłodną głową, rzucając proste „niech przychodzą” i przekonując, że po koszmarnym otwarciu, fatalnych występach w Europie czy bolesnych kontuzjach, mecz z największym rywalem trzeba po prostu chwycić oburącz jako wielką szansę na przełamanie.

Celtic ma po swojej stronie strzelecką formę Austona Trusty’ego, Camilo Durana, Sebastiana Tounektiego oraz Benjamina Nygrena, którzy bezlitośnie rozmontowali obronę z Tannadice. Martin O’Neill doskonale wie, jak smakuje pucharowa presja, a rywalizacja w derbach zawsze wymusza absolutne maksimum koncentracji. McInnes chwalił swoich graczy za ofensywny błysk po przerwie i bezwzględną skuteczność z przodu, choć sam przyznał, że oddanie kilku łatwych okazji rywalom nie mogło się podobać. Konfrontacja z ułożonym zespołem z Celtic Park zweryfikuje, na ile postępy w ataku zdołają przesłonić powracające kłopoty z własnego pola karnego.