Niestety nie wszyscy świetnie zapowiadający się piłkarze, którzy w przeszłości grali na chwałę Celtiku Glasgow mogli przerodzić się w prawdziwe gwiazdy – rozbłysnąć pełnym blaskiem. I to nie dlatego, że zabrakło im zapału do treningów, czy też piłkarskich umiejętności. Historia jednego z takich zawodników jest tragiczna.

John Thomson przyszedł na świat 28 stycznia 1909 roku w mieście Kirkcaldy należącym do Fife – jednostki administracyjnej Szkocji. Już od najmłodszych lat przejawiał duży talent do futbolu, a konkretniej do strzeżenia bramki. Jego spore umiejętności nie zostały przeoczone przez Williama Maleya, który uczynił Thomsona pierwszym bramkarzem w historii Celtiku Glasgow, co może troszkę dziwić, gdyż John był protestantem. Jednak dla Maleya liczyły się wyłącznie piłkarskie umiejętności. Jak tylko swoje mecze zaczęła rozgrywać reprezentacja Szkocji, to właśnie Thomsonowi, jako pierwszemu, przypadła w udziale funkcja bramkarza kadry.

Kariera Johna Thomsona rozwijała się wzorowo. Sunął rozpędzony autostradą kariery, gdy nagle zdarzyło się coś, co już zawsze będzie wprowadzało w stan zadumy kolejne pokolenia kibiców The Hoops. 5 września 1931 roku Celtic rozgrywał na Ibrox Old Firm Derby. Na początku drugiej połowy spotkania John Thomson i piłkarz Rangersów, Sam English w tym samym momencie ruszyli do piłki. Po chwili doszło do fatalnego w skutkach zderzenia. Kolano rozpędzonego Englisha uderzyło z ogromną siłą w głowę Thomsona, co spowodowało pęknięci czaszki. John szybko został zniesiony na noszach z placu gry i większość kibiców spodziewała się szybkiego powrotu bramkarza The Bhoys. Tylko niewielka grupka fanów, którzy z małej odległości obserwowali całe zdarzenie miała o wiele gorsze przeczucia. Jeden z piłkarzy Rangersów - student medycyny, przyznał później, iż jak tylko zobaczył Johna Thomsona, pomyślał, że ma on niewielkie szanse na przeżycie. Reszta spotkania przebiegała spokojnie, a Old Firms nie strzeliły ani jednej bramki i podzieliły się punktami. John Thomson zmarł wieczorem w szpitalu Victoria. Na ceremoniach pogrzebowych rodzinę piłkarza wspierały tysiące fanów Celtiku. Większość z nich pieszo pokonało drogę z Glasgow do Fife.

Śmierć Thomsona była szokiem dla wielu osób, które przez długi czas nie mogły otrząsnąć się po tym tragicznym wydarzeniu. Za to szybko i w cudowny sposób zareagowali kibice Celtiku, pisząc piosenkę zatytułowaną „Johnny's Thomson Ghost", której finałowe wersy brzmią:

"So come all you Glasgow Celtic,
Stand up and play the game,
For between your posts there stands a ghost,
Johnny Thomson is his name."

Tłumaczenie ich na język polski wydaje się nie tylko zbędne, ale też niestosowne.

Ta pieśń, która po dzień dzisiejszy wybrzmiewa na Parkhead, nie pozwala nikomu zapomnieć o pierwszym bramkarzu w historii Celtiku Glasgow. Thomson stał się nieśmiertelny. Historie o jego znakomitych bramkarskich paradach są przekazywane z pokolenia na pokolenia wśród fanów The Bhoys, tak samo jak informacja, iż John pomógł Celtom wywalczyć dwa Puchary Szkocji i zawsze, ale to zawsze można było na niego liczyć.

Sam English został oczyszczony z jakiejkolwiek odpowiedzialności za śmierć Johna Thomsona. To jednak nie pomogło mu zwyciężyć z depresją i ciągle wracającymi, traumatycznymi przeżyciami.

Grób Thomsona, choć minęło już od jego śmierci 76 lat, ciągle jest odwiedzany przez kibiców The Bhoys, z których każdy zapalając znicz pozwala Johnowi zrobić to na co zasłużył - rozbłysnąć.

You'll never walk alone John.
PARTNERZY