KEANE DAJE LENNONOWI TRZY PUNKTY

Debiut Neila Lennona można uznać za jak najbardziej udany. Dwie indywidualne akcje Robbie’ego Keane’a dały Celticowi trzy punkty w spotkaniu przeciwko Kilmarnock. Do siatki trafił też dziś powracający po 3-meczowym zawieszeniu Scott Brown.

Obecność irlandzkiego napastnika nie po raz pierwszy rozwiązała nasze problemy ze zdobywaniem bramek. The Bhoys groźnie atakowali przyjezdnych już od pierwszych minut meczu, jednak niecelnie uderzał m.in. Marc-Antoine Fortune. Worek z bramkami dopiero po przeszło półgodzinie gry rozwiązał wspomniany wcześniej Keane, który bez niczyjej pomocy ograł dwóch obrońców i posłał piłkę nad wychodzącym bramkarzem Kilmarnock.

Kolejne bramki padły po przerwie. W 62. minucie po indywidualnej akcji Irlandczyka prowadziliśmy 2:0. Nie było to ostatnie słowo Celticu, który kilka minut później za sprawą Scotta Browna prowadził już trzeba bramkami. Kluczową rolę przy tym trafieniu odegrał Aiden McGeady, posyłając idealną piłkę tuż pod nogi nadbiegającego Szkota.

Bezbarwni podopieczni Jimmy’ego Calderwooda na kwadrans przed końcem meczu zdołali zdobyć honorowego gola. Winę za stratę bramki ponosi Artur Boruc, który z powodu złego ustawienia został przelobowany przez Craiga Brysona (nazwisko tego gracza czytamy ‘Brajson’, a nie jak próbował nam wmówić niekompetentny komentator Polsatu – ‘Bryson’).

Więcej powodów do zadowolenia maja dziś i tak Rangersi, którzy rozbili w Edynburgu Hearts 4:1. Piłkarze z Ibrox wyprzedzają Celtic o 13 punktów i do ostatecznego triumfu – jak obliczyli dziennikarze BBC – potrzebują czterech zwycięstw w 9 ostatnich ostatnich spotkaniach.

CELTIC  3

Keane 37, 62, Brown 66

KILMARNOCK  1
Bryson 73’

Mick Wachowski

Napisane przez: Robert Pryłowski dnia 27.03.2010; 18:22