Możemy się mile zaskoczyć?

Rangersi w bólach pokonali w finale Pucharu Ligi St Mirren. Brawa za to, że potrafili tego dokonać grając w dziewiątkę po dwóch czerwonych kartkach. Jednak czy mają powody do radości?

Rangersów dopada wyraźny kryzys. Jego oznaki widać już od jakiegoś czasu. W poprzedni weekend piłkarze z Ibrox nie zdołali wyeliminować Dundee United z Pucharu Szkocji (3:3). Dziś w finale Pucharu Ligi lepsze wrażenie sprawiali The Bairns. Rangersi obudzili się paradoksalnie dopiero gdy grali w osłabieniu, a presja wyniku spadła na barki St Mirren.

W najbliższych 23 dniach Rangersi rozegrają aż osiem spotkań. Dla porównania Celtic tylko cztery. Nie jednemu przyjdzie - podobnie jak mi - teraz na myśl sytuacja sprzed dwóch lat. Jeśli piłkarze Waltera Smitha dostaną zadyszki, Puchar Ligi może być ich ostatnim sukcesem w bieżącym sezonie.

Możliwe, że już w tym tygodniu ich słabą dyspozycję wykorzysta Dundee United, eliminując ich z Pucharu Szkocji. Nas bardziej interesuje jednak sytuacja w lidze. Gdy kryzys dopadł ich przed dwoma laty, wygrali zaledwie trzy z dziewięciu ostatnich spotkań, tracąc w nich w sumie aż 15 punktów.

Nasze najbliższe mecze w żadnym wypadku nie mogą być zatem określane - jak to czynią m.in. komentatorzy - mianem gry o pietruszkę. Celtic w ostatnim czasie nie zachwyca, ale dzięki Robbie'emu Keane'owi bez trudów wygrał trzy ostatnie spotkania. The Bhoys muszą zrobić wszystko, by kontynuować passę zwycięstw jak najdłużej, najlepiej do samego końca. A gdy spojrzymy na koniec sezonu na tabelę, możemy się mile zaskoczyć.

Mick Wachowski

Napisane przez: Mick Wachowski dnia 21.03.2010; 22:02