ASTANA SPROWADZIŁA CELTIC NA ZIEMIĘ

Po wygranej 5:0 piłkarzom Celticu mogło się wydawać, że są już bogami futbolu. Rewanż w Astanie pokazał jednak, że to nieprawda. Gospodarze wygrali honorowo 4:3, a drużyna Rodgersa ma o czym myśleć przed fazą grupową Ligi Mistrzów.

Można się zastanawiać, co stało się z Celtami w przerwie tego spotkania. Pierwsza połowa była solidna. To goście prowadzili grę i mogli mówić o sporym pechu, gdyż piłkę do własnej siatki skierował Kristoffer Ajer. Gdy w 33. minucie wyrównał Scott Sinclair, wydawało się, że z Astany zupełnie zeszło powietrze.

To, co stało się po przerwie jest jednak niezrozumiałe. Celtowie zaczęli tracić gola za golem i na tablicy z wynikiem było już 4:1 dla ekipy z Kazachstanu. Niemiłosierne błędy popełniała defensywa, a także niektórzy pomocnicy (jak Scott Brown). Jednego z goli zawalił też Craig Gordon, ale akurat do niego większych pretensji mieć nie można. Zwłaszcza, że przy kilku innych sytuacjach ratował naszą drużynę.

Celtic przegrał ostatecznie 3:4, gdyż w końcówce Kazachów dobili Ntcham i Griffiths. Nie zmienia to jednak faktu, że zespół Rodgersa ma o czym myśleć przed fazą grupową Ligi Mistrzów. Z taką grą na wyjazdach, o wyjście z grupy będzie bardzo trudno. Losowanie rywali w czwartek o 18:00.

ASTANA - CELTIC 4:3
Ajer (sam.) 26', Muzhikov 48', Twumasi 49',Wumasi 69' - Sinclair 33', Ntcham 80', Griffiths 90'

Napisane przez: Mick Wachowski dnia 22.08.2017; 16:56