CELTIC RODGERSA STWORZONY DO RZECZY WIELKICH

Nie mamy wątpliwości, że ten wieczór przejdzie do historii Celticu. W XXI wieku w żadnym pucharowym meczu tak wysoko nie wygraliśmy. Po przejechaniu się po Astanie (5:0), rewanż w Kazachstanie wydaje się być tylko formalnością.

Przed pierwszym meczem na Parkhead byliśmy tylko lekkimi optymistami. Zakładaliśmy, że Celtic wywalczy zaliczkę, ale obawialiśmy się, że rywale mogą strzelić cennego w kontekście rewanżu gola. Wszyscy mieliśmy w końcu w pamięci zaciętą rywalizację z Kazachami sezon temu. Okazało się jednak, że jeśli ktoś przez ostatnie dwanaście miesięcy zrobił ogromny progres, to był to zespół Brendana Rodgersa.

Wybornie było już po pierwszych 45 minutach, gdy na tablicy z wynikiem było 2:0. Najpierw po solowej akcji Toma Rogicia piłę do własnej siatki skierował Postnikov, a tuż przed przerwą wynik podwyższył Scott Sinclair.

Po zmianie stron gospodarze jeszcze bardziej przycisnęli Astanę, która pod względem mentalnym kompletnie się rozsypała. Goście w zasadzie w ogóle nie zagrażali już bramce Craiga Gordona. Piłka co rusz wędrowała natomiast w pole karne rywali. Efektem tego były trafienia Sinclaira i Forresta.

Kropkę nad "i", strzelając w 88. minucie gola na 5:0, postawił natomiast Leigh Griffiths. Chyba nikt tego wieczora nie zasłużył na bramkę tak bardzo jak on. Szkot był niezwykle aktywny, ale trzykrotnie łapano go na spalonym. Poza tym zaliczył asysty przy dwóch innych golach.

Wygrywając 5:0, Celtic jest w zasadzie w Lidze Mistrzów. Bez względu na to, co mówić będzie ambitny trener Astany, rewanż powinien być tylko i wyłącznie formalnością. Wynik ten obrazuje, jak wielka przepaść dzieli obecnie Celtic od swego dawnego pogromcy - Legii. Warszawiacy przegrali dwumecz z Kazachami 2:3.

CELTIC - ASTANA 5:0
Postnikov sam. 32, Sinclair 42, 60, Forrest 79, Griffiths 88

CELTIC (4-2-3-1) Gordon; Lustig, Simunovic, Bitton, Tierney; Brown, Ntcham; Forrest (Armstrong 82), Rogic (McGregor 63) Sinclair; Griffiths

ASTANA (4-4-1-1) Mokin; Shitov, Postnikov, Logvinenko (Beysebekov 65), Shomko; Twumasi, Maevski, Kleinheisler, Tomasov (Murtazayev 77); Muzhikov (Grahovac 82), Kabanaga

Napisane przez: Mick Wachowski dnia 16.08.2017; 22:53