Nadzieja dla Granta

Ostatnie 3 lata były niczym z horroru dla Charliego Granta, prześladowanego przez ciągłe kontuzje i komplikacje zdrowotne.

Niezwykle utalentowany wychowanek Celticu, jeszcze podczas ery Gordona Strachana był przymierzany do pierwszego zespołu, jednak wtedy wszystko zaczęło się "sypać". Sam Grant mówi, że był moment w którym zastanawiał się czy kiedykolwiek dane mu będzie reprezentować Celtic na boisku.

- Za mną ciężki okres - mówi.

- Różne myśli przechodziły mi przez głowę i po kolejnych operacjach myślałem >>jestem zdrowy, wrócę na boisko<<. Tak się jednak nie stało.

- Potem wracałem do treningu i po niedługim czasie doznawałem kolejnych urazów. Byłem załamany.

- Były dni, w których zwyczajne chodzenie wydawało się sporą udręką, a podczas treningów na basenie czułem niesamowity ból. Zadawałem sobie pytanie: >>Czy to kiedykolwiek się skończy? Skoro teraz mam takie problemy z poruszaniem się, co będzie za siedem czy osiem lat?<<.

Na szczęście, czarne scenariusze Granta nie spełniły się. Środkowy pomocnik, dzięki swojej determinacji, wrócił do gry i wraz z Marciem Crosasem dyktował warunki gry w środku pola podczas niedawnej wygranej "Celtic XI" 6-0 nad ekipą Falkirk.

- Byłem bardzo podekscytowany. Nie mogłem doczekać się początku meczu. Fajnie było zagrać te 60 minut.

Alan Steczko

Napisane przez: Alan Steczko dnia 09.03.2010; 13:56