PODSUMOWANIE SEZONU 2009/2010

Za nami najgorszy sezon od co najmniej kilkunastu lat. Zero trofeów, fatalna postawa na arenie europejskiej i bardzo mało powodów do zadowolenia. Pytanie zadawane sobie przez większość kibiców brzmi następująco: czy tak wyglądałby nasz dorobek za ten sezon, gdyby zarząd Celticu wcześniej przejrzał na oczy i zwolnił Mowbraya, zanim ten kompletnie zhańbi klub?
Odpowiedź wydaję się jasna, co dobitnie udowodnił zatrudniony pod koniec sezonu kompletny żółtodziób trenerski w postaci Neila Lennona, który w odróżnieniu od jednego z najgorszych menadżerów Celticu w historii, zdołał w krótkim czasie poukładać zespół i zanotować 8 zwycięstw ligowych z rzędu, zmniejszając przewagę Rangers z trzynastu do sześciu punktów w przeciągu nieco ponad miesiąca.
Czas jednak skończyć gdybanie i skupić się na faktach.
Celtic ostatni sezon bez jakiejkolwiek zdobyczy pucharowej zanotował 7 lat temu, za kadencji Martina O'Neilla. Był to słynny "Seville season", kiedy to drużyna O'Neilla grała pierwsze skrzypce na europejskich boiskach, dochodząc do finału Pucharu Uefa, w którym nieznacznie i nie do końca sprawiedliwie uległa portugalskiemu FC Porto 2-3. W związku z ogromną reputacją, jaką wyrobili sobie gracze z Parkhead w Europie, nikt tak bardzo jak dziś nie przejmował się niepowodzeniami na szkockim podwórku.
Tak katastrofalnego sezonu 09/10 nie zapowiadało nic. Spełniło się przecież życzenie większości kibiców, którzy domagali się zwolnienia niesamowicie krytykowanego Gordona Strachana. W jego miejsce przyszedł trener przez wszystkich lubiany i szanowany za swoją "filozofię piłkarską", która rzekomo opierała się na widowiskowej i skutecznej grze. Filozofia ta, jak pokazały dalsze fazy sezonu, okazała się zwykłym mitem.
Pomińmy letnie mecze sparingowe (w tym wygraną w Wembley Cup), które przecież tak napełniły kibiców optymizmem. Nawet pierwsze spotkania o stawkę nie wyglądały najgorzej. Przypomnijmy, że pierwszy poważny sprawdzian drużyna Mowbraya oblała, przegrywając na własnym stadionie z Dynamem Moskwa w ramach 3 rundy eliminacji do Champions League. Tydzień później zespół Anglika pokazał jednak wielki charakter uzyskując awans dzięki wygranej 2-0 na terenie rywala.
Również sezon ligowy Celtic rozpoczął z wysokiego "C", łatwo pokonując w otwierającym rozgrywki meczu na Pittodrie Aberdeen 3-1. Kolejne dwa spotkania w Scottish Premier League przeciwko beniaminkowi St. Johnstone i Hibernianowi przyniosły więcej radości sympatykom klubu z Kerrydale Street. Celtic po trzech kolejkach mógł pochwalić się kompletem punktów i wszystko wskazywało na to, że Mowbray jest właściwym człowiekiem do odebrania tytułu Rangersom.
W międzyczasie Celtic przegrał dwumecz czwartej rundy eliminacji Champions League z Arsenalem, jednak trudno za to obwiniać byłego trenera Hibernianu i West Bromwich. Londyńczycy byli po prostu zdecydowanym faworytem tego pojedynku i każde inne rozstrzygnięcie niż awans Kanonierów do fazy grupowej byłoby ogromną sensacją.
Pierwszą oznaką słabości zespołu byłego obrońcy Celticu była ligowa wpadka na własnym stadionie z Dundee United (remis 1-1), a kilka dni później przegrany w żenującym stylu otwierający rozgrywki grupowe Ligi Europejskiej mecz z Happoelem w Tel-Avivie (1-2).
Następnie drużyna próbowała nieco odbudować zaufanie kibiców, triumfując z słabszymi zespołami w SPL i krajowym pucharze. Słabość biało-zielonych potwierdził jednak kolejny mecz w Lidze Europejskiej, gdzie przybici do ściany The Bhoys musieli wygrać spotkanie na własnym boisku z Rapidem Wiedeń i pomimo dominacji stać ich było jedynie na remis.
Kilka dni później doszło do pierwszego w sezonie derbowego pojedynku. Celtic, dość zaskakująco, przystępował do niego z czteropunktową przewagą. Drużyna Mowbraya po niemrawym początku - tracąc dwie bramki w pierwszych 10 minutach meczu - poległa jednak na Ibrox 2-1. Z przebiegu spotkania Celtic zasługiwał na zdobycz punktową i nie otrzymał dwóch ewidentnych rzutów karnych. Zamiast, jak zapowiadali eksperci i kibice, powiększenia prowadzenia w tabeli, przewaga Celticu zmalała do zaledwie jednego oczka.
Sytuacja w tabeli uległa jeszcze większemu pogorszeniu w następnej kolejce. Celtic zaledwie bezbramkowo zremisował na własnym boisku z Motherwell i po raz pierwszy - i jak się później okazało ostatni - stracił fotel lidera w Scottish Premier League.
Gwóźdź do trumny Celticu na boiskach europejskich wbił z kolei Hamburg, który po meczu na Parkhead wyjechał z Glasgow z trzypunktową zaliczką. Jakby zawodów było mało, kilka dni później Celtic pożegnał się z rozgrywkami CIS Insurance Cup ulegając na własnym terenie drużynie Heart of Midlothnian. Po tych dwóch spotkaniach zaczęły się pojawiać pierwsze poważniejsze wątpliwości i tak cierpliwych kibiców co do osoby Mowbraya.
Angielski menadżer najwyraźniej zaczął czuć presję ze strony sympatyków i mediów, bowiem kolejne dwa mecze ligowe wcale nie przyniosły poprawy gry. Celtic grał niepewnie, nerwowo i beztrosko. Wspomniane spotkania zwiększyły sumę punktów The Hoops w tabeli o zaledwie jedno "oczko". Mowa tu oczywiście o kompromitującym remisie 3-3 z spadkowiczem z Falkirk oraz łatwej porażce na terenie Dundee United 1-2.
Szanse na odzyskanie tytułu już wtedy wydawały się nikłe, jednak promyczek nadziei w serca kibiców wlało 9 punktów z kolejnych trzech spotkań w Scottish Premier League, oraz odnotowana w międzyczasie wygrana "na otarcie łez" w ramach LE z Happoelem Tel-Aviv 2-0.
Celtic poszedł za ciosem i w niezwykle emocjonującym meczu, pomimo bardzo eksperymentalnego zestawienia, zremisował 3:3 w Wiedniu z Rapidem, mimo, że przegrywał już 0-3. Wydawało się, że wszystko powoli zaczyna "grać jak należy". Nic bardziej mylnego.
The Bhoys po powrocie do Szkocji czekała trudna przeprawa w wyjazdowym meczu z Hearts, której Mowbray i jego zawodnicy po prostu nie sprostali, opuszczając Edynburg z zerowym kontem. Dwa tygodnie później na Parkhead z 7-punktową przewagą (przypomnijmy - to Celtic 3 miesiące wcześniej dość pewnie przewodził w tabeli!) przyjechali Rangersi. Mecz ten musiał zostać wygrany i jakimś cudem nie został. Celtic, pomimo kompletnej dominacji i tuzinów doskonałych okazji, tylko zremisował 1:1. Rangers wyrównali swoim jedynym atakiem na bramkę Boruca, a sędzia po raz kolejny skrzywdził Celtic, tym razem nie uznając jak najbardziej prawidłowej bramki Marca-Antoine Fortune'a. Mając jednak tak wiele stuprocentowych okazji, błąd arbitra nie powinien mieć aż tak kolosalnego wpływu na wynik końcowy.
Kolejne spotkanie ligowe przyniosło kolejne rozczarowanie w postaci remisu z wyraźnie nieleżącemu Celtikowi Falkirk. Nastrojom fanów z pewnością nie pomógł w bólach wymęczony awans do kolejnej rundy Pucharu Szkocji na rzecz drugoligowego przeciętniaka - Mortonu.
Rozgrywane w styczniu spotkania znajdowały się nieco w cieniu wydarzeń transferowych, które miały miejsce na Celtic Park. W środku trwającego sezonu wiecznie obwiniający swoich graczy za złe wyniki Mowbray zdecydował się na przebudowę zespołu. Z pewnością najważniejszym i najgłośniejszym wydarzeniem transferowym okazała się przeprowadzka z White Hart Lane do Celticu Robbiego Keane'a. Tak bardzo wzmocniony Celtic wydawał się wciąż mieć minimalne szanse na odrobienie siedmiopunktowej straty.
Niesamowicie podekscytowani kibice wyczekiwali spotkania z Kilmarnock, w którym po raz pierwszy do zwycięstwa swój ukochany klub miał poprowadzić uwielbiany przez fanów Keano. Większego rozczarowania nie mogliśmy sobie jednak wyobrazić. Celtic, wystawiając do gry wiele nowych nabytków, sensacyjnie uległ na Rugby Park 0-1 i sytuacja w tabeli stała się wręcz krytyczna.
Pierwszego z wielu goli dla klubu Keane'a przyniósł mecz pucharowy w Dunfermline, gdzie Celtic po nerwowym pojedynku ostatecznie pokonał "The Pars" 4-2 i awansował do dalszej fazy rozgrywek.
Zespół Mowbraya, pomimo ogromnej straty do Rangers, nie zamierzał szybko się poddawać i wrócił na zwycięski tor pokonując na własnym boisku Hearts 2-0. Kiedy w kolejnym ligowym spotkaniu Celtic prowadził już 4-2 na stadionie Aberdeen - Pittodrie, wszystko wskazywało na to, że "nowy" zespół zaczyna wyglądać pewniej i groźniej. Odrodzeni kibice Celticu zaczęli nawet głośno śpiewać, że ich klub wciąż wygra rozgrywki. I kto wie - patrząc na końcową sytuację w tabeli - może by wygrał, gdyby nie żenująca strata dwóch bramek na rzecz zespołu, który mając 180. minut gry nie potrafił zaaplikować ani jednej bramki drugoligowemu Raith.
Na derby ostatniej szansy Celtic "rozgrzał się" skromnie pokonując w Glasgow Dundee United. Do spotkania z Rangers na Ibrox przystępowaliśmy z dziesięciopunktową stratą i każdy inny wynik oprócz zwycięstwa praktycznie "zabiłby" jakąkolwiek szansę The Bhoys na odzyskanie trofeum. Obfitujący w kolejną serię niezrozumiałych wyczynów ze strony arbitra mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy, które w doliczonym czasie gry zapewnił Maurice Edu.
Porażka w Govan zniweczyła realne szanse na zdobycie 43. mistrzostwa Szkocji. Mimo, że Mowbray wcale nie zamierzał się poddać - wygrywając 3 mecze z rzędu bez straty bramkowej (w tym awans do półfinału Scottish Cup) - nadeszło nieuniknione, czyli dymisja fatalnie spisującego się Anglika. Lepszego powodu do odprawienia Mowbraya zarząd Celticu nie mógł sobie "wymarzyć", bowiem dzień wcześniej angielski trener doprowadził Celtic do pierwszej od kilkudziesięciu lat czterobramkowej porażki z zespołem SPL (poza Rangers), ulegając w kompromitującym stylu słabiutkiemu St. Mirren 0-4.
Odejście Mowbraya było przyjęte z wielką radością i ulgą ze strony załamanych rozwojem wydarzeń kibiców Celticu. Biorąc pod uwagę fakt, że sezon znajdował się w decydującej fazie i Celtic tak naprawdę walczył tylko o uratowanie resztek honoru i triumf w Scottish Cup, zarząd zdecydował się powierzyć funkcję tymczasowego trenera Neilowi Lennonowi.
Ruch ten okazał się jak najbardziej trafny i przyniósł zaskakująco dobre rezultaty. Celtic pod wodzą Lennona wygrał wszystkie pozostałe 8 spotkań w Scottish Premier League, łącznie z meczem derbowym przeciwko Rangers. Był to pierwszy triumf w Old Firm Derby od niemal dwóch lat. Drużyna prowadzona przez Lennona wyglądała groźniej, agresywniej i przede wszystkim wykazywała więcej chęci do gry.
Jedynym argumentem, który pracuje na niekorzyść szans otrzymania stałej posady przez Lennona jest pozbawienie Celticu szans na ostatnie możliwe trofeum w tym katastrofalnym sezonie. Celtic, w drugim meczu pod wodzą byłego kapitana The Bhoys, sensacyjnie przegrał półfinałowe spotkanie z drugoligowcem z Ross County. Pomimo tej wpadki, Lennon zaskarbił sobie miejsce w sercach wielu kibiców - również moim - i zdaniem większości to on powinien otrzymać szansę poprowadzenia drużyny w następnych rozgrywkach.
Czy taką otrzyma? Przekonamy się najpóźniej w połowie czerwca. Możemy jednak zdradzić, że szanse Lennyego są bardzo małe. Zarząd bierze pod uwagę takie nazwiska jak Avram Grant, Mark Hughes, czy Craig Levein. Wszystko wskazuje na to, że do Lennona zwróci się tylko wtedy, gdy nie uda się sprowadzić do klubu wysokiej klasy menadżera z bagażem doświadczeń.
Na zakończenie podsumowania, w ramach podziękowań za te kilka miesięcy w klubie dla Robbiego Keane'a, przedstawiamy Wam klip ukazujący wszystkie 16 bramek Irlandczyka w barwach Celticu.
Scottish Premier League:
Wicemistrzostwo / Rozegrane mecze: 38 / Zwycięstwa: 25 / Remisy: 6 / Porażki: 7.
Liga Europejska:
3 miejsce w grupie / Rozegrane mecze: 6 / Zwycięstwa: 1 / Remisy: 3 / Porażki: 2.
CIS Insurance Cup:
1/4 finału / Rozegrane mecze: 2 / Zwycięstwa: 1 / Remisy: 0 / Porażki 1.
Scottish Cup:
1/2 finału / Rozegrane mecze: 3 / Zwycięstwa: 2 / Remisy: 0 / Porażki: 1.
Zawodnik sezonu: Robbie Keane
Rozczarowanie sezonu: Tony Mowbray
Objawienie sezonu: Josh Thompson
Najlepszy ruch transferowy: Robbie Keane
Najgorszy ruch transferowy: Edson Braafheid
Najlepszy strzelec: Robbie Keane (16)
Najwięcej asyst: Aiden McGeady (14)
Bramka sezonu: Zheng Zhi przeciwko Hearts (kliknij aby zobaczyć)
Najlepszy mecz sezonu: Celtic 4-0 Motherwell
Najgorszy mecz sezonu: St. Mirren 4-0 Celtic
Nadzieje na następny sezon: Ktokolwiek zostanie nowym menadżerem, za priorytet musi postawić sobie odzyskanie tytułu mistrzowskiego. Kibice z pewnością chcieliby również, aby zespół przynajmniej dzielnie powalczył o awans do Ligi Mistrzów, a w przypadku niepowodzenia, awansował z grupy Ligi Europejskiej. Krajowe puchary powinny być w przypadku następnego sezonu tzn. "bonusem".
We will be back. 
Alan Steczko
Hail Hail
BTW : McCourt ROCKS!
No nie wiem, ostatnio przyzwoicie gra...
A poza tym - ekstra artykuł. Na coś takiego właśnie czekałem.
Autor: Alan Steczko. nie wszystkim zajmuje się tu Mick ;p
swoją drogą świetny artykuł. obyśmy w przyszłym sezonie odzyskali to co nasze :D
Hail Hail
Nie jestem pewny czy Braafheid to najgorszy transfer. Dużo on nie grał. Co dziwne Naylor grał zazwyczaj zamiast niego. Choć poza Braafheidem to nie wiem kogo możnaby uznać za najgorszy transfer.
Następny meczOstatni mecz
11.02.2012 / 16:00 - Celtic Park
Tabela SPLTerminarz
| 1. | Celtic | 25 | 52-16 | 62 |
| 2. | Rangers | 25 | 47-14 | 58 |
| 3. | Motherwell | 24 | 31-29 | 41 |
| 4. | Hearts | 25 | 30-22 | 35 |
| 5. | St. Johnstone | 24 | 32-27 | 35 |
Zdjęcie tygodniaVideo tygodnia
Treble? Wskakuj, będzie szybciej.









Pewne 2:0, a mogło być ze 3 czy 4, ale dobre i to... Kolejne zwycięstwo przemawiające za Lennonem jako stałym menedżerem Celticu : )