Patrząc na tabelę strzelców wszech czasów całą historię Celtiku można
podzielić na trzy okresy. Pierwszy z nich to lata, w którym brylował
Jimmy McGrory zdobywając oszałamiającą liczbę goli. Potem przyszły
czasy snajperskiego bezkrólewia i w latach 60' objawił się Bobby
Lennox, który mimo tego, iż grał jako skrzydłowy, miał dużą łatwość w
wykorzystywaniu bramkowych sytuacji. Trzeci i zarazem ostatni rozdział
otworzyło przyjście na Celtic Park w lipcu 1997 r. Henrika Larssona,
jedynego Celta uhonorowanego nagrodą „Złotego Buta" dla najlepszego
strzelca Europy.
Henrik Edward Larsson urodził się 20 września 1971 r. w szwedzkim
mieście Helsinborg. Profesjonalną piłkarską karierę zaczął w wieku 17
lat. Jego pierwszym klubem był Hogaborg. Po czterech latach gry i
strzeleniu 23 bramek po Henrika zgłosili się działacze Helsinborga. W
barwach szwedzkiego klubu Larsson grał zaledwie przez rok, a dorobek
bramkowy wyglądał na uzbierany, w co najmniej dwa, może trzy sezony.
56 meczów i 50 goli – piłkarz legitymujący się taką statystyką długo
miejsca w Szwecji zagrzać nie mógł i nie inaczej było w przypadku
Henki. Mimo, iż negocjował kontrakt z szwajcarskim Grasshopper-Club
Zurych, Larsson za 295 tys. funtów trafił do Feyenoordu Rotterdam. Tam
nie wiodło mu się już tak dobrze jak w barwach Helsinborga, gdyż
strzelił 23 bramek w 101 rozegranych spotkaniach. To jednak
wystarczyło, by dawni koledzy Wima Jensena, ówczesnego trenera
Celtiku, który niegdyś występował w Feyenoordzie, polecili mu młodego
Szweda o ciemnej karnacji i długich blond dredach. Wystarczył przelew
kwoty 650 tys. funtów i Henka został piłkarzem The Bhoys.
Larsson doświadczył dobrego złych początków. W swoim ligowym debiucie
rozgrywanym na Easte Road Henka podał do piłkarza Hibs, Chicka
Charnley, który wykorzystał tą znakomitą asystę i Celtic przegrał 2:1.
Pierwszy mecz w europejskich pucharach też nie należał do udanych,
mimo tego iż Celtic wygrał 6:3, gdyż Larsson strzelił gola ale do
własnej bramki. Choć początku z pewnością Henryk nie mógł zaliczyć od
udanych, pierwszy sezon zakończyłsię sporym sukcesem jego drużyny,
gdyż Jansenowi i spółce udało się przerwać dziesięcioletnią dominację
Rangersów.
Podczas przegranego przez The Hoops meczu z Lyonem rozgrywanego w
ramach Pucharu UEFA Larsson po jednym z boiskowych starć złamał nogę
aż w dwóch miejscach. Leczenie potrwało grubo ponad rok i nikt nie
wiedział, w jakiej formie powróci król Henrik. Na pierwszy rzut oka
można było stwierdzić, że nie jest to już ten sam piłkarz, gdyż pozbył
się dredów i od tamtej pory nieustannie paradował bardzo krótko
przystrzyżony.
Obawy, co do formy Larssona zostały szybko rozwiane i po powrocie w
2000 r. wraz z ekipą prowadzoną wówczas przez Martina O'Neilla zdobył
trzy mistrzostwa Szkocji dwa Puchary Ligi i jeden Puchar Szkocji. W
2001 r. Henka Larsson okazał się najlepszym strzelcem w Europie i z
dorobkiem 35 goli w lidze a we wszystkich rozgrywkach zdobył
imponującą liczbę 56 bramek. W 2003 r. do szczęścia Celtikowi zabrakło
dostrojenia się reszty piłkarzy do poziomu prezentowanego przez króla
Henrika. W finale Pucharu UEFA strzelił 2 gole, ale niestety nie dały
one upragnionego zwycięstwa gdyż rywale z FC Porto zdobyli o jedną
więcej. Larsson jest jedynym obcokrajowcem w drużynie wszech czasów
Celtiku Glasgow wyłonioną w głosowaniu fanów. Król Henrik rozegrał w
drużynie The Bhoys 221 ligowych spotkań strzelając 173 gole, co daje
mu trzecie miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelcó The Hoops.
Przed nim są już tylko Bobby Lennox oraz Jimmy McGrory.
Ostatnim oficjalnym spotkaniem Larssona w zielono-białej koszulce był
finał Pucharu Szkocji, w którym Celtic uporał się z Dunfermline po
dwóch golach snajpera wyborowego Henki Larssona. W Celtiku bez
wątpienia przeżył wiele wspaniałych chwil, strzelił mnóstwo pięknych
bramek (pamiętacie jego „szczupaki"?) i z dużą trudnością przyszło mu
stanąć w szranki z byłymi kolegami w Lidze Mistrzów, gdy on sam
przywdziewał już barwy Blaugrany. Do Barcelony trafił w 2004 roku,
podpisując roczny kontrakt. Po pierwszym sezonie Joan Laporta szybko
zdecydował się przedłużyć kontrakt z doświadczonym snajperem, co
okazało się strzałem w dziesiątkę, gdyż Larsson w lidze zdobył 10 goli
jako znakomity zmiennik Samuela Eto'o pomógł Barcy obronić mistrzowski
tytuł i przede wszystkim wygrać Ligę Mistrzów. To jego wejście na
boisku stadionu Stade de France mieszczącego się w podparyskim
Saint-Denis, zadecydowało o zwycięstwie z Arsenalem. Henka zaliczył
dwie asysty i Kanonierzy musieli uznać wyższość Blaugrany. Po raz
drugi Laporta chciał przedłużyć kontrakt z Henrikiem, ale ten
stanowczo odmówił tłumacząc to chęcią powrotu do ojczyzny. Grają w z
powrotem w Helsinborgu Larsson otrzymał ofertę nie do odrzucenia od
sir Alexa Fergusona, by na 3 miesiące przenieść się na Old Trafford.
Na tą propozycję przystał i pokazał ogromną klasę rozmontowując wraz z
Wapnem Rooneyem defensywy kolejnych przeciwników Czerwonych Diabłów.
Henka spisywał się tak dobrze, że Ferguson chciał przedłużyć z nim
kontrakt do końca sezonu, ale na to nie przystał Larsson i na dobre
zakotwiczył w Helsinborgu. Dołożył swoją cegiełkę do mistrzostwa Angli
wywalczonego przez Red Devils, ale medalu nie dostał, gdyż wymagane
jest rozegranie 10 ligowych spotkań, a Larsson wystąpił w 7.
W reprezentacji Szwecji Henrik Larsson zagrał w 93 spotkaniach
strzelając 36 goli. Do historii przeszedł ten strzelony „szczupakiem"
Bułgarii na Euro 2004 w Portugalii, uznany później najładniejszą
bramką mistrzostw. Henka strzelał gole na trzech Mundialach (w 1994 r.
gdy Szwecja zajęła 3. miejsce, w 2002 r. i 2006 r.) oraz na dwóch
finałach Mistrzostw Europy (2000 i 2004). Ten strzelony na 2:2 w meczu
z Anglią na ostatnich Mistrzostwach Świata w Niemczech dał awans
Szwedom do 1/8 finału, gdzie nie sprostali jednak gospodarzom.
Początkowo Henrik zrezygnował z występów w reprezentacji Szwecji już
przed Euro 2004, ale dał się namówić całej rzeszy Szwedów, na czele z
Lenartem Johanssonem – prezydentem UEFA oraz premierem rządu Szwecji.
Jak przyznał sam piłkarz, największy wpływ na jego powrót do
reprezentacji wywarł jego synek, który go zwyczajnie, grzecznie
poprosił.