Feyenoord Rotterdam – Celtic 2:1 (1:1) (0:0, 1:0)
6 maj 1970 roku, San Siro (Mediolan), finał Pucharu Europy

Piętnasty finał Pucharu Europy, który został rozegrany w roku 1970 miał, podobnie zresztą jak kilka poprzednich, wiele podtekstów. Po raz drugi w tych rozgrywkach o najwyższy laur walczył zespół Celticu Glasgow, zwycięzca sprzed trzech lat oraz Feyenoord.

Zdecydowanie pod większą presją stanęli The Bhoys, ponieważ wszyscy zgodnie twierdzili, iż to Szkoci mają zdecydowaną przewagę. Na ich korzyść przemawiało przede wszystkim doświadczenie oraz obecność aż siedmiu piłkarzy, którzy odnieśli sukces w Lizbonie. Chodziło mianowicie o graczy takich jak: Billy McNeill, Tommy Gemmell, Bobby Murdock, Jimmy Johnstone, Willie Wallace, Bertie Auld oraz Bobby Lennox. Stanowili oni niezwykle zgrany kolektyw, a doliczając do tego jeszcze Johna Hughesa czy Jima Brogana, zespół był zdecydowanie silniejszy, niż w roku 1967. Mimo tego genialny taktyk Ernest Happel znalazł, na pięknie grających Szkotów, metodę.

Od początku spotkania niezwykle ofensywnie grający Celtic zaczął stwarzać zagrożenie pod bramką Graaflanda. Szkoci, w swoim szybkim stylu, co i rusz przedzierali się na połowę przeciwnika. W 29. minucie spotkania The Bhoys przeprowadzili akcję, która już od dłuższego czasu była charakterystyczna dla Wyspiarzy. Szybki kontratak, przy czynnej postawie obrońców, stworzył okazję dla Tommy Gemmella. Lewy defensor, słynący z potężnego uderzenia, bez wahania strzelił, nie dając żadnych szans na skuteczną interwencję golkiperowi rywali.

Niestety radość z prowadzenia długo nie trwała. Na dwudziestym metrze został sfaulowany jeden z zawodników z Holandii. Dośrodkowanie Franza Hasila skrzętnie wykorzystał rosły Rinus Israël, który skorzystał na niezdecydowaniu obrońców Celticu, nie potrafiących wybić piłki z własnego pola karnego. Przy stanie 1:1 popis jak powinno się dopingować drużynę dali kibice Feyenoordu. Blisko 20,000 fanów stworzyło niesamowitą oprawę, co miało bardzo dobry wpływ na grę ulubieńców.

Po zmianie stron istniała praktycznie tylko jedna drużyna. Holendrzy grali bardzo dokładnie, popełniali mało błędów, lecz byli przy tym nieskuteczni. Mieli mnóstwo okazji do zdobycia gola, jednakże świetnie spisywał się Evan Williams. Dużą udział mieli również obrońcy, lecz jak się później okazało także negatywny.

Kibice zgromadzeni na San Siro musieli czekać długo zanim padła kolejna bramka, ponieważ druga część spotkania nie przyniosła rozstrzygnięcia. Włoski sędzia Lo Bello zarządził dogrywkę, trzecią w dotychczasowej historii finału Pucharu Europy.

W 117. minucie spotkania było już jednak po meczu. Precyzyjne dośrodkowanie Israëla, praktycznie z własnej połowy, oraz fatalny błąd McNeilla wykorzystał Ove Kindvall. Szwed bez najmniejszych problemów strzałem z pięciu metrów pokonał ofiarnie interweniującego Williama, ostatecznie ustalając wynik spotkania.

Wszyscy, zarówno dziennikarze, komentatorzy, jak i sami piłkarze stwierdzili, iż tego dnia zdecydowanie lepsi byli Holendrzy. Wywalczony tytuł był jak najbardziej zasłużony. Tak jak trzy lata wcześniej sposób na catenaccio znaleźli Szkoci, tak tym razem na niezwykle ofensywne ustawienie 4-2-4 umiejętnie odpowiedział Ernest Happel.

Feyenoord – Celtic 2:1 (0:0, 1:0)
Rinus Israël (31’), Ove Kindvall (117’) -Tommy Gemmell (29’)

Feyenoord: Eddy Pieters Graafland; Piet Romeijn (105'- Guus Haak), Theo Laseroms, Rinus Israël, Theo van Duivenbode; Franz Hasil, Wim Jansen; Willem van Hanegem, Henk Wery, Ove Kindvall, Coen Moulijn
Szkoleniowiec: Ernst Happel

Celtic: Evan Williams; David Hay, Jim Brogan, Billy McNeill, Tommy Gemmell; Bobby Murdoch, Bertie Auld (77’- George Connelly); Jimmy Johnstone, Bobby Lennox, Willie Wallace, John Hughes
Szkoleniowiec: Jock Stein

Taktyka zespołów:

Celtic Glasgow: Jako, że mistrzowskiej drużyny się nie zmienia, trener Jock Stein praktycznie nic nie „przestawił” w ustawieniu swoich podopiecznych z roku 1967. Również i tym razem nie było zdecydowanego lidera w zespole, co w jakiś sposób odbiło się ostatecznie na wyniku. Pierwsze różnice nastąpiły już w formacji defensywnej, gdzie miejsce Craig’a i Clark’a zastąpili Jim Brogan i David Hay. Wybór ten był jak najbardziej słuszny, ponieważ obaj pokazali się z bardzo dobrej strony. Twardzi i waleczni obrońcy spisywali się bez zarzutu, podobnie zresztą jak bramkarz – Evan Williams.

Role rozgrywających Stein ponownie powierzył dwóm genialnym pomocnikom. Bobby Murdoch i Bertie Auld rozegrali kolejne świetne zawody i bez wątpienia zapisali się w historię futbolu. Związku z tym, iż w ustawieniu 4-2-4 największy nacisk kładziony jest na ofensywę. Dwójce skrzydłowych (Johnstone i Lennox) rajdy nie szły już tak dobrze, jak trzy lata wcześniej, a to za sprawą dobrych bocznych obrońców Feyenoordu. Również prawdziwej klasy nie mogli pokazać dwaj napastnicy (Hughes, Wallace), w efekcie czego żaden z nich poważnie nie zagroził bramkarzowi rywali.

Feyenoord: Pomysł Ernesta Hampela na ustawienie drużyn był prosty, jednakże bardzo skuteczny. Austriak był szkoleniowcem genialnym, który dobierał taktykę pod zawodników, a nie odwrotnie. Dzięki temu jego 4-3-3 był tak dobrze wkomponowane w umiejętności poszczególnych piłkarzy.

Zdecydowanymi liderami w zespole była trójka środkowych pomocników (Franz Hasil, Wim Jansen, Willem van Hanegem) . Taka ilość dawała poczucie dużego bezpieczeństwa dla obrony, ponieważ gracze ze środka pola byli ustawieni bardzo blisko siebie, w efekcie czego świetnie rozgrywali piłkę. Tuż przed nimi ustawiono napastników, z których tylko jeden był typowym snajperem. Pozostała dwójka to wybitnie ofensywnie grający skrzydłowi, praktycznie bez zadań defensywnych. Wliczając w to również jednego ze środkowym pomocników (Hasil) przez większą część meczu atakowało aż czterech piłkarzy.

Duże znaczenie odgrywali również obrońcy, grający bardzo agresywnie i za razem wysoko. Powodowało to, iż Lennox i Johnstone nie mogli w pełni rozwinąć skrzydeł. W niewielkim stopniu odpowiedzialni byli również za wyprowadzanie piłki oraz atakowanie, lecz Happel chciał to ograniczyć do minimum. Powód był prosty – miał świetnych piłkarzy ofensywnych, toteż wzmacniania jeszcze bardziej siły nie było rozwiązaniem odpowiednim, tym bardziej, iż The Bhoys znani byli z groźnych kontrataków.

Autor tekstu: Tomasz Lisowski
PARTNERZY