Według wielu ekspertów szkockiego futbolu zawodnik ten był jednym z najlepszych w historii. Szybki, bramkostrzelny, a co najważniejsze waleczny i nieustępliwy. O kogo chodzi? O zawodnika Celticu Glasgow - Bertie Aulda. Piłkarz ten miał spory wkład w zwycięstwo w Pucharze Europy z roku 1967, a także bardzo dobrze prezentował się, już jako 32-latek podczas finału tych samych rozgrywek trzy lata później. Związku z takimi wydarzeniami na oficjalnej stronie The Bhoys pojawił się obszerny wywiad, podczas którego pytania graczowi zadawali kibice z różnych strona świata. Poniżej przedstawiamy go w całości.

Kto był Twoim najlepszym kolegą z Lizbon Lions?

Bertie Auld: Mówiąc szczerze to wszyscy piłkarze byli bardzo dobrymi kolegami, tworząc niekiedy swoiste grupy. Przykładem tym może być Jinky, Bobby Lennox i Willie O’Neill, którzy byli również głównymi inicjatorami wszelkich dowcipów i żartów. Każdy z nas spędzał z drugim wiele czasu i wszyscy się dobrze znali.

Jaka jest Twoja opinia o Jock’u Steinie?

Bertie Auld: Potrzebowaliśmy kogoś z mocnym charakterem, twardego i nieustępliwego, który miałby wielką wiedzę. Wszystkie te aspekty miał Jock. Jestem bardzo dumny, iż mogłem być szkolony przez tego trenera, od którego wiele dobrego się nauczyłem. Wszyscy znali jego możliwości i podejście do futbolu. On kochał każdy klub, w którym przyszło mu pracować. Za czasu jego kadencji zespół świetnie prosperował, co i rusz odnosił sukcesy.

Czy możesz coś powiedzieć na temat Twojej współpracy z pomocnikiem Bobby Murdoch’em i jakie masz najmilsze wspomnienie z nim?

Bertie Auld: Kiedy Jock ponownie ustawił Murdy w pomocy, Bobby miał wszelkie cechy by zostać wielkim zawodnikiem. Grał bardzo uważnie, niezwykle mocno strzelał zza pola karnego, a w dodatku strzelał sporo bramek. Genialnie grał obiema nogami. Jeden mecze zapamiętałem w szczególności. Graliśmy wtedy z Dundee na Dens Park. Piłkę ciągle przetrzymywał Jimmy Johnstone, który co i rusz robił zwody i ośmieszał rywali. Gdy już otrzymaliśmy od niego podanie wymieniliśmy razem ponad tuzin dokładnych podań. W końcu stanęliśmy i Bobby zadał mi pytanie: „Bertie, co sądzisz o grze?” Odpowiedziałem: „Z mojej perspektywy wygląda ona świetnie”.

Jaka była reakcja włoskich zawodników, kiedy w tunelu w Lizbonie zaczęliście śpiewać piosenki o Celticu?


Bertie Auld: Jock przed tym spotkaniem wpoił nam taką pewność siebie, jednocześnie nakazując ciągłą rozmowę. Stwierdził: „Już przeszliście do historii, teraz wyjdźcie na murawę i dobrze się bawcie”. Wychodząc z tunelu Jimmy powiedział do Tommy Gemmella: „Zobacz na nich, wyglądają jak greccy bogowie, z zębami białymi jak kość słoniowa”. Tam mu odpowiedział: „Cóż, musisz się z tym pogodzić”. Następnie wykrzyknął do mnie: „Oni wyglądają jak gwiazdy filmowe. Z kolei ja spytałem: „Ale czy naprawdę potrafią grać”. W końcu zaczęliśmy śpiewać „For its a grand old team to play for”. Widać było, że z ich twarzy odpływa krew…

Który mecz był dla Ciebie najważniejszy, oprócz tego w Lizbonie?


Bertie Auld:
Chyba finał Pucharu Szkocji z roku 1965, który był niezwykle ważny dla mnie i dla Celticu. Klub nie wygrał nic od roku 1957 więc wiedzieliśmy ile ten mecz będzie znaczył zarówno dla kibiców, jak i dla nas samych. Niektórzy mówią, iż wtedy na stadionie było 135 000 kibiców, stąd też myśl, iż przed taką publicznością mogę strzelić bramkę lub zagrać fenomenalnie dawała mi otuchy. Obraz tylu kibiców siedzących na obiekcie zapamiętam do końca życia.

Jakie były Twoje odczucia z finału w Lizbonie oraz kiedy zaczęliście świętować w Glasgow?


Bertie Auld: W Lizbonie, podobnie zresztą jak każdy finał pucharu jest podobny, w momencie gdy masz coś do udowodnienia. Rok 1967, patrząc z perspektywy lat staje się coraz bardziej istotniejszy w moim życiu. Kiedy wróciliśmy do Szkocji i zobaczyliśmy mieszkania, nie koniecznie kibiców, udekorowane w zielono-białe flagi przeżyliśmy spory szok. Fani urządzili istny karnawał. Na Parkhead, już w obecności blisko 80 000 kibiców wysłuchaliśmy piosenek dotyczących Celticu. Później wsiedliśmy na ciężarówkę i zarówno kibice, jak i my sami mogliśmy podziwiać zdobyty tytuł. Było to fantastyczne uczucie!

Jaką wybrałbyś jedenastkę do gry, gdybyś obecnie pełnił rolę szkoleniowca Celticu?

Bertie Auld: Nie wiem, jednakże mogę w inny sposób odpowiedzieć. Przed wyborem wyjściowego składu musisz popracować z zawodnikami i oglądać ich ewentualne postępy przez cały tydzień. Poznać dokładnie ich możliwości i sprawiedliwie ocenić postawę rywali. Nie będąc trenerem nie mogę tego zrobić, jednakże uważam, iż Gordon robi świetną pracę.

Jak nazywał się Twój najtrudniejszy rywal?
Bertie Auld: Był to niewątpliwie John Cummings, który grał dla Hearts. Lewy pomocnik był niezwykle uczciwym graczem, że nawet w momencie, gdy uderzył cię w żebra ciągle były one na właściwym miejscu.

Bertie, byłeś znany z dużego poczucia humoru i gdybyś nie był wielkim zawodnikiem, mógłbyś z powodzeniem występować jako komik. Czy żarty te odziedziczyłeś od rodziny?

Bertie Auld: Kim ten koleś jest, moim ojcem? Mój tata były robotnikiem o olbrzymim poczuci humoru. Posiadał również wielką wiedzę na temat futbolu, tak więc niewątpliwie skłonność do żartów odziedziczyłem.

Pamiętam Cię jako trenera Patrick Thistle, palącego duże cygaro. Jakie są Twoje wspomnienia z pobytu w tamtym klubie?

Bertie Auld: Muszę przyznać, iż prowadzą Patrick byłem bardzo dumny, ponieważ był to lokalny klub. Chciałem się przekonać czy potrafiłbym doprowadzić zespół do sukcesy, utrzymać go na górze. Jeżeli to był sukces, ja również odniosłem wielki triumf. Chciałbym zobaczyć naszą drużynę walczącą o coś więcej niż tylko o awans. Zakończyłem współpracę z klubem, który dysponował już jakimiś większymi pieniędzmi. To też można niewątpliwie zapisać na stronę plusów.

Kiedy spotkałem Ciebie podczas Corocznego świętowania Lisbon Lions byłeś pełny pochwał dla Neila Lennona. Uważasz, iż gracz ten podjął słuszną decyzję odchodząc z Celticu?

Bertie Auld: Najważniejszą rzeczą w profesjonalnym sporcie jest wiedzieć kiedy należy odejść. Neil stwierdził, iż to odpowiedni czas na następny krok. Musiała być to bardzo trudna decyzja, tym bardziej iż porzuci życie w Glasgow, gdzie ma dom, znajomych i oddanych kibiców. Sam dokonał wyboru i życzę mu powodzenia na nowej drodze.

Jak według Ciebie wyglądałaby najlepsza jedenastka Celticu?

Bertie Auld: Możemy to zrobić bez Lions, ponieważ ich uważam za najlepszą ekipę? Jest to kwestia nad którą muszę się zastanowić. Grałem tuż obok Dunky McKay na Maryhill Harp. Był to fantastyczny zawodnik, który mimo wielkich predyspozycji nie osiągnął zbyt wiele w czasie najlepszych swoich lat. Z drugiej strony obrony ustawiłbym Dannego McGrain,, który był świetnym lewym defensorem. W pomocy zagrałby Roddie MacDonald i Roy Aitken, a także wielki Johannes Edvaldsson, który nigdy nie odpuszczał. Taki tych piłkarza jest teraz rzadkością. W bramce postawiłbym na Packie Bonnera, który świetnie wykonywał swoją pracę. Kolejnymi piłkarzami byliby: Paul McStay, Murdo MacLeod i Tommy Burns. Wszyscy ci posiadali ponadprzeciętne umiejętności i niezwykły zmysł piłkarski. Z przodu zagraliby Davie Provan, który miał niesamowite umiejętności, a także Henrik Larsson, którego wybór jest chyba oczywisty. Również takie nazwiska jak Charlie Nicholas, Jorze Cadet, Paolo Di Canio czy Pierre van Hooijdonk znaleźli by miejsce w zespole. Mając tych wszystkich piłkarzy razem nie sposób byłoby przegrać.

Bertie grałeś w sześciu spotkaniach Pucharu Ligi, wliczając w to pogrom 7:1 Rangers w 1957 roku. Jakie są Twoje wspomnienia dotyczące tego sezonu i czy byłeś bardzo zawiedziony, że nie zagrałeś w finale?

Bertie Auld: Mój pierwszy mecz w barwach Celticu właśnie odbył się wtedy przeciwko Rangers. Brak udziału w finale było równie smutne, co porażka w debiucie. Nigdy tego spotkania nie zapomnę, ponieważ graliśmy przeciwko George Young, który był wielkim przywódcą i kapitanem drużyny narodowej. Jednakże wtedy byłem zbyt młody by zrozumieć powagę sytuacji i muszę obecnie stwierdzić, iż jestem zaszczycony, iż grałem dla zespołu, tym bardziej, iż ciągle utrzymuje znajomość choćby z Bobby Collins’em. Nelly Mocha również przyszedł do drużyny na moją pozycję. Wtedy grał on znacznie lepiej ode mnie.

Jak bardzo podobały Ci się spotkania przeciwko Rangers i czy są jakieś Old Firm Derby, które szczególnie zapadły Ci w pamięć?

Bertie Auld: Było wiele fantastycznych spotkań derbowych. Ja zapamiętałem jedno, w którym Bobby Murdoch i ja strzeliliśmy po golu w ciągu dziesięciu minut. Mój tata mnie skrytykował, iż zawsze kiedy on jest na stadionie to nie strzelam bramek. Kolejnym spotkaniem był również mecz finałowy Pucharu Szkocji, kiedy to wygraliśmy 4:0. Zagraliśmy wtedy fantastycznie i tego dnia grali mężczyźni przeciwko chłopcom…

Jakich piłkarzy podziwiałeś w dzieciństwie?

Bertie Auld: Wtedy mieszkałem niedaleko stadionu Patrick Thistle podziwiałem Johny McKenzie– świetnego zawodnika. Był również niesamowity Willie Sharp, lewy pomocnik, który popisywał się wieloma sztuczkami i z tego co mówią dziennikarze strzelił on najszybszą bramkę w historii futbolu. McKenzie wielokrotnie przychodził na ulicę, na której się wychowywałem, brał piłkę od tenisa i po prostu trenował.

Który mecz podobał Ci się najbardziej już jako kibic Celticu?

Bertie Auld: Widziałem wiele spotkania fantastycznych na przestrzeni lat, zarówno pod wodzą Tommy Bursna, jak i Martina O’Neilla. Niewątpliwie spotkanie w Blackburn było godne zapamiętania. Bramka Larssona, sposób gry, niezwykły Chris Sutton oraz sama postawa zawodników była genialna.

Jakiej rady udzieliłbyś młodym piłkarzom, którzy starają się grać w barwach Celticu?

Bertie Auld: Za każdym razem musicie słuchać rad, jakich tutaj udzielamy. Są one dobre, niekiedy bardzo dobre i na pewno za jakiś czas przyniosą wiele dobrego. Doświadczenie to najważniejszy aspekt każdego piłkarza. Swoją drogą lubię patrzeć na zawodników, którzy za wszelką cenę starają się dobrze wypaść. Jest to również istotne.

Pomijając zawodników grających w Lizbonie, który piłkarz z Celticu jest według Ciebie najlepszy?

Bertie Auld: Dla większości dziennikarzy i kibiców niewątpliwie byłby to genialny Henrik Larsson. Dla mnie był to natomiast Lubo Moravcik genialny technik i wspaniały zawodnik.

Jak oceniasz Neila Lennona jako kapitana, porównując go do poprzednich piłkarzy na tym „stanowisku?

Bertie Auld: Kiedy ktoś zostaje kapitanem, to nie przez przypadek, lecz przez wiedzę i doświadczenie, a także umiejętności. Dla mnie wypełnił on swoje zadania w całości.

Czy jest jakiś zawodnik, z którym miałbyś ochotę zagrać i dlaczego?

Bertie Auld: Ponownie byłby to Lubo. Chciałbym również zagrać u boku Larssona, jednakże patrząc także na piłkarzy, jakich kiedyś mieliśmy: Wallace, Chalmers, McBride, Lennox, Hughes to i tak ciągle na pierwszy miejscu byłby Moravcik. Miał szeroki wachlarz zwodów i trików, a najważniejszą kwestią był chyba fakt, iż potrafił rozbawić kibiców. Rozbawić, a przy tym prezentować się wybornie.

Jakie jest uczucie grać przeciwko The Bhoys, kiedy prezentuje się barwy Hibernianu/

Bertie Auld: Każde takie spotkania było niezwykłe, jednakże jedno zapamiętałem szczególnie. Była to porażka 1:6 w roku 1972 w finale Pucharu Szkocji, wtedy też hattrickiem popisał się Dixie. Był to ostatni mój mecz jako profesjonalnego zawodnika. Na placu pojawiłem się dopiero, gdy kontuzji nabawił się Arthur Duncan tuż przed przerwą. Niezwykle dziwnie i trochę niekomfortowo czułem się grając przeciwko swoim kolegom, jednakże będą zawodowcem trzeba liczyć się z takim obrotem sytuacji.

Kiedy dowiedziałeś się, iż Jock Stein powróci na Celtic Park w roli szkoleniowca i jak na to zareagowałeś?

Bertie Auld: Stało się to w momencie, gdy oglądałem mecz Birmingham i WHU na Upton Park. W pewnym momencie zadzwonił do mnie Dougie Hepburn – wielki fan Celticu, a także przyjaciel mój, jak i chyba każdego z zespołu. W rozmowie powiedział mi: „Co byś powiedział na powrót do Celticu?”. Odpowiedziałem: „Dzisiaj? On odparł mi, iż „Jock wraca na Parkhead tak jak przewidziałem to wcześniej.

Kiedyś stwierdziłeś: „Cały tydzień ciężko pracujemy i w końcu w sobotę mamy dzień wolnego na mecz”. Czy uważasz, iż piłkarze obecnie identycznie podchodzą do tej kwestii czy raczej tak tego nie postrzegają?

Bertie Auld: Wierzę, iż piłkarze tak myślą, ponieważ zawodnik, który tak do tego nie podchodzi tak naprawdę nie delektuje się samą grą. Tu nie chodzi o kwestię treningu, do którego można podejść lekko. Właśnie tam trzeba pracować najwięcej, a podczas spotkania po prostu się bawić.

Bertie co sądzisz na temat globalnego ocieplenia?

Bertie Auld Globalne ocieplenie? Myślę, że jest to coś, jak się czuję po wypiciu drinku w sobotni wieczór! (śmiech).

Autor tekstu: Tomasz Lisowski
PARTNERZY